Hurghada 2008

Urlopek w Egipcie był pójściem za ciosem po wyjeździe do Tunezji.                Wypoczynek w Hurghadzie cieszy się bardzo dobrą opinią wśród polskich turystów. Oczywiście rozpoczęliśmy od przeglądania Internetu w poszukiwaniu opinii o hotelach       i biurach podróży. Uważam , że godziny poświęcone na to zaowocowały dobrym wyborem. Pojechaliśmy do hotelu Ali Baba Palace w opcji All Inclusive z biurem Neckermann. Na naszą decyzję miało wpływ wiele czynników.Przede wszystkim dobre opinie ludzi, którzy tam odpoczywali. Dodatkowo hotel jest bardzo ładnie położony, czysty, posiada ogromny basen i bezpośredni dostęp do morza z własną plażą.       Goście hotelu mają opcję All Inclusive dodatkowo w dwóch sąsiednich hotelach a mianowicie Aladdin i Jasmine Village. Na wyborze Neckermanna zaważyły oczywiście warunki finansowe. Wbrew pozorom wyszło nam najtaniej, ponieważ to biuro jako chyba jedyne gwarantuje zniżki dla dzieci do czternastego roku życia a nie do dwunastego.  Jako bonus wszyscy dostaliśmy jednorazowe bezpłatne bilety wstępu do aquaparku przy hotelu Titanic. Poza tym chcieliśmy uniknąć niespodzianek w postaci przenosin do innego hotelu, co często ma miejsce przy wyborze gorszych biur podróży. Oczywiście nie obyło się bez drobnych kłopotów. W związku z awarią samolotu w Egipcie biuro musiało dostarczyć powracających z Egiptu turystów do domu i zafundowali nam przelot             z międzylądowaniem w... Szczecinie co trochę opóźniło naszą podróż. Z drugiej strony lepsze to niż koczowanie na lotnisku w Egipcie po urlopie. Po przylocie czekali na nas rezydenci i bez kłopotu wydano nam wizy egipskie na lotnisku. Autokary sprawnie rozwiozły nas do hoteli.                                                                                           Ze względu na to, że wyjeżdżaliśmy z dziećmi wykupiliśmy w Polsce tzw. suitę rodzinną czyli dwa pokoje z jednym wejściem. Po przybyciu recepcjonista zaproponował nam do wyboru to co zarezerwowaliśmy albo dwa oddzielne pokoje. Niby nic a cieszy.               Hol hotelowy jest wielkości hali sportowej. Znajduje się w nim kawiarnia, recepcja             i stanowiska rezydentów biur podróży. Z niego też wchodzimy do trzech dużych restauracji gdzie wydawane są posiłki. Nie odkryłem różnic w menu. Wszędzie podawane są takie same potrawy. Jedzenie jest urozmaicone i smaczne. Można wybierać między regionalnymi a europejskimi potrawami. Hotel jest położony 12 km od centrum Hurghady. Dojechać tam można jedną z setek dostępnych taksówek za 5$.                             Życie w mieście kwitnie od wieczora. Mamy do dyspozycji setki otwartych sklepów i kawiarni. Można kupić niezliczone pamiątki związane z Egiptem i tandetne podróbki znanych marek. Przy zakupach należy oczywiście się targować. Poruszanie po mieście według mnie jest absolutnie bezpieczne. Zaczepiane są turystki, którym Arabowie składają propozycje matrymonialne. Nie ma w tym jednak niczego napastliwego.             Z wycieczek fakultatywnych wybraliśmy Luxor i Dolinę Królów. Próbowaliśmy pojechać  z polskiego biura ze względu na niższą cenę ale chyba jest jakaś niepisana umowa          o konkurencji, ponieważ nam odmówiono używając jakiś śmiesznych argumentów. Zamówiliśmy więc wycieczkę przez przedstawiciela Neckermanna z polskojęzycznym przewodnikiem. Nie było z tym najmniejszego problemu. Potwierdzenie terminu dostaliśmy za chwilę i biuro zajęło się resztą włącznie z prowiantem na drogę i budzeniem przez telefon gdyż wyjazd był we wczesnych godzinach rannych. Spod hotelu ruszyliśmy do Safagi gdzie formowany jest konwój autobusów pod nadzorem policji. Podróżowanie poza zony turystyczne jest możliwe tylko w konwojach. Program wycieczki składał się    ze zwiedzania wytwórni papirusu, szlifierni alabastru, zwiedzaniu Doliny Królów, Świątyni Hatchepsut, Kompleksu Świątynnego  i za niewielką dopłatą krótki rejs po Nilu.              W międzyczasie był lunch. Uważam, że warto poświęcić dzień na taki wyjazd.       Wrażenie ogromne i wielki szacunek dla starożytnych Egipcjan za stworzenie tylu wielkich i pięknych rzeczy. Przy każdym ze zwiedzanych obiektów są strasznie namolni sprzedawcy wszelkiego rodzaju pamiątek i trzeba się od nich oganiać. Podobno i tak są delikatni w stosunku do sprzedawców spod piramid. Taką opinię usłyszałem od ludzi, którzy byli dwa dni wcześniej w Kairze. Temperatura powietrza dochodziła do 55 st. Celsjusza. Trzeba się zaopatrzyć w dużą ilość wody do picia, co nie jest kłopotliwe, ponieważ pokojowi rozwożący wodę za mały napiwek zostawią taką ilość butelek w pokoju jaką tylko chcemy. Powrót do hotelu około godziny 23.30. Na plaży hotelowej są oczywiście bezpłatne leżaki i parasole. Jest też spory bar, w którym możemy się raczyć napojami  i zjeść obiad bez potrzeby biegnięcia do odległej restauracji. Menu raczej ubogie, hamburgery, frytki i spaghetti ale wszystko przyrządzane na bieżąco i smaczne. Morze przy brzegu kamieniste a dalej już piasek. Przy plaży jest także małe centrum nurkowe i przystań statków pływających na rafy koralowe. Zdecydowaliśmy się na taki rejs. Cała wyprawa trwała 7 godzin. Widoki i przeżycia niezapomniane. Na statku zaproszono nas na bardzo smaczny obiad. Uważam, że był to najprzyjemniejszy i najbardziej relaksujący dzień pobytu nad Morzem Czerwonym. Żeby opis nie był za sielankowy muszę stwierdzić fakt, że choroba zwana Zemstą Faraona istnieje i stanowi zagrożenie dla turystów w Egipcie. Przekonałem się o tym na własnej skórze.               Nie zmarnowała mi urlopu, ponieważ dopadła mnie dwa dni przed wyjazdem a jej przebieg nie był dramatyczny. Na rożnych forach jest mnóstwo tragicznych opisów zmarnowanych wakacji z jej powodu.

 

Pogoda Hurghada

Parse error in downloaded data