Pierwszy etap - Rzym i Monte Cassino

Nie ma co ukrywać, rozsmakowaliśmy się po poprzednim wyjeździe camperem. W niejednej zimowej rozmowie wracaliśmy do wspomnień związanych z wyjazdem do Francji.Nastała wiosna i trzeba było postanowić dokąd się wybrać. Padła propozycja wyjazdu do Włoch tak na trochę dłużej, żeby objechać choć trochę i pozwiedzać. Termin ustaliliśmy na połowę maja ze względu na to, że jest tam jeszcze przed sezonem a więc taniej a temperatury już dużo wyższe jak u nas ale jeszcze nie upalne. Krótki wiosenny urlopek spotkał się z aplauzem i pozostało tylko wyznaczyć trasę. Zdecydowaliśmy się rozpocząć zwiedzanie Włoch od Rzymu. Trasę też wybraliśmy dłuższą przez Niemcy i Austrię z noclegiem za Monachium, ponieważ już z doświadczenia wiedzieliśmy, że parkingi są doskonale przygotowane. Wyjechaliśmy przed siódmą rano dla ominięcia porannego zakorkowania Warszawy ale nie do końca się to udało, trzeba było wyjechać z godzinę wcześniej. Dzień jazdy upłynął bez niespodzianek. Z krótkimi przerwami na kawę i obiad dojechaliśmy późnym wieczorem za Monachium i stanęliśmy na dużej stacji benzynowej na nocleg. Rano ruszyliśmy w kierunku Rzymu z postojem na śniadanko w Alpach aby coś dla ciała i dla oczu było. Na miejsce dotarliśmy wczesnym wieczorem. Na bazę postojową wybraliśmy camping Happy Village Rome położony na północ od Rzymu niedaleko zjazdu z autostrady. Jak się okazało jest to miejsce bardzo ładne i nastawione na wszelkie wygody turystów a obsługa przemiła. Przy wjeździe dostaliśmy mapkę z dojazdem i wszystkim co warto zobaczyć w Rzymie. W koszcie pobytu zagwarantowany był transport busem do najbliższej stacji kolei Roma Nord- Prima Porta. Po osiemnastu minutach kolejka dojeżdża do stacji metra Flaminio. Na kempingu jest bardzo przyjemna kawiarnia gdzie można degustować włoskie wina oraz inne trunki i napoje. Serwowana jest także bardzo dobra pizza prosto z pieca w różnych smakach. Tuż przy niej znajduje się basen, z którego nie omieszkaliśmy skorzystać zarówno po długiej drodze jak i po trudach zwiedzania Rzymu. Pierwszego dnia pobytu postanowiliśmy wybrać się do Watykanu. Po dojechaniu do Flaminio spacerkiem dotarliśmy na plac Św. Piotra jeszcze nie bardzo zaludniony, ponieważ do rozpoczęcia mszy zostało trochę czasu. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Bazyliki Św. Piotra. Kunszt artystów oraz dzieła sztuki zbierane przez wieki zadziwiają a dodatkowo czuje się podniosła atmosferę tam panującą. Następnie udaliśmy się do Grot Watykańskich obejrzeć groby Papierzy i oddać cześć Janowi Pawłowi II. Weszliśmy o dziwo bez żadnej kolejki. Potem krótki spacer przy Ogrodach Watykańskich i powrót na Plac gdzie rozpoczynała się msza. W końcu "być w Rzymie i Papieża nie widzieć...". Postanowiliśmy dalej poszwendać się po Rzymie. Przejechaliśmy jedną staję metra do Spagny i zaraz po wyjściu byliśmy przy Schodach Hiszpańskich gdzie są organizowane wspaniałe pokazy mody a u ich podnóża jest śliczna fontanna zwana łódeczką Barcaccia. Zajrzeliśmy do sklepu Prady ale torebki po 900 euro średnio nam się podobały. Kilka przecznic dalej jest jedna z najsłynniejszych fontann na świecie a mianowicie Fontanna di Trevi mająca 20m szerokości i 26m wysokości. Wspaniałe rzeźby robią bardzo duże wrażenie. Jeszcze udało nam się dotrzeć na Plac Wenecki i na tym nasz zapał do poznawania Rzymu się skończył. Zobaczyliśmy i tak bardzo dużo jak na jeden dzień. Podążyliśmy w stronę kempingu aby odpocząć po całodziennym zwiedzaniu, zjeść dobrą pizzę i zrelaksować się w basenie. Następnego dnia postawiliśmy na historię starożytną. Dojechaliśmy metrem do stacji Colosseo i po wyjściu ze stacji stanęliśmy od razu przed celem naszej podróży, od którego dzieliła nas tylko ulica. Po odstaniu w kilkunastominutowej kolejce mogliśmy podziwiać dzieło starożytnych budowniczych. Bilet kosztuje 12 euro i pozwala także obejrzeć inne zabytki w pobliżu . W Koloseum nie zostało wiele z dawnej jego świetności tym niemniej nadal zadziwia swoja wielkością. Następnym zabytkiem na naszej drodze było Forum Romanum.Jest to w zasadzie wielki kompleks zabytkowy, który kiedyś był centrum administracji, życia i rozrywki Rzymu. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od odpoczynku w cieniu historycznych budowli, ponieważ temperatura oscylowała w granicach 30 stopni. Ugasiliśmy pragnienie i ruszyliśmy dalej. W domu Augustyna obejrzeliśmy niewielką wystawę poświęconą początkowi Wiecznego Miasta za zbiorem wykopalisk archeologicznych. Dalej zwiedziliśmy niezliczone świątynie, łuki triumfalne i urzędy starożytnego miasta. Przez lata cały teren był niszczony i plądrowany, dlatego trzeba mieć sporo wyobraźni aby widzieć jak pięknie wszystko musiało wyglądać za czasów świetności. Teren do zwiedzenia wynosi około 5 hektarów i trzeba się zarezerwować kilka godzin na jego zwiedzenie. Ostatnim miejscem, które postanowiliśmy zobaczyć był Panteon. Już mocno zmęczeni postanowiliśmy dojechać autobusem. Na placu z piękną fontanną jest mnóstwo knajpek, jak się okazało nie tanich. W jednej z nich posililiśmy się przekąską z szynki parmeńskiej (11 euro) i zimnym piwem (6,5 euro). Sam Panteon jest świątynią poświęconą wszystkim bogom. Wspinała kopułowa budowla z wielkimi kolumnami w środku i bogato zdobionymi i rzeźbionymi ścianami zwieńczona jest kopułą z kasetonów. Oświetlenie wnętrza zapewnia światło wpadające przez otwór umieszczony w zwieńczeniu kopuły. Zabytek jest w doskonałym stanie. Na tym zakończyliśmy zwiedzanie Rzymu. Wróciliśmy na kemping aby odpocząć przed rannym wyjazdem nad Adriatyk. Włączyliśmy telewizor i oddając się błogiemu lenistwu oglądaliśmy wiadomości. Okazało się, że właśnie mija 65 rocznica bitwy pod Monte Cassino. Z informacji wynikało, że Prezydent Lech Kaczyński brał udział w obchodach rocznicy. W jednej chwili zdecydowaliśmy się zmienić nasz plan podróży i rano tam pojechać. Wyjechaliśmy z Rzymu obwodnicą i dalej autostradą bez problemu dotarliśmy do odległego o 140 km celu. Camper dziarsko wdrapał się pod górę na parking przy samym klasztorze. Niestety nie dane nam było zwiedzić opactwa ze względu na sjestę ( 12.30-15.30). Cóż, nie wszystko można przewidzieć. Zjechaliśmy na cmentarz odwiedzić groby naszych rodaków. Odnieśliśmy wrażenie jakby nasza delegacja państwowa przed chwilą opuściła to miejsce, zastaliśmy świeże kwiaty w wieńcach. Miejsce jest szczególne, choć tak daleko od Polski, przepełnione polskością od samego wejścia do orła górującego na zboczu nad grobami. Ruszamy dalej na wschód ku Adriatykowi.

Galerie Włochy 2009

Rzym, Monte Cassino, Włochy ogólnie

  • Italia1
  • Italia10
  • Italia2

Pescara, Rimini, San Marino, Wenecja

  • Pescara1
  • Pescara2
  • Pescara3