Zwiedzanie Barcelony

Rano szybkie śniadanie, pakowanie i ruszamy na krótkie zwiedzanie stolicy Katalonii. Do Barcelony mamy niecałe 40 km i podróż zajmuje około 20 minut. Przed nami Torre Agbar, jeden z najbardziej charakterystycznych budynków miasta. Postanowiliśmy najpierw dotrzeć do Port Vell (Stary Port) i zwiedzić oceanarium. Samochód zostawiliśmy kawałek dalej koło Katedry Santa Eulalia aby przejść się zabytkowymi ulicami. Z parkowaniem na ulicach jest kłopot ale rozwiązują go płatne parkingi w podziemiach wielu budynków. Znalezienie miejsca nawet na duży samochód nie stanowi żadnego problemu. Ze względu na ograniczony czas nie zwiedzaliśmy katedry ale udało się nam po drodze zajrzeć do jej krużganków i obejrzeć tropikalne ogrody. W drodze do portu przecięliśmy Passieg de Colom, fantastyczną aleję pod palmami biegnącą wzdłuż portu. Po odczekaniu 10 minut w kolejce weszliśmy do oceanarium. To naprawdę warto zobaczyć. W niezliczonych akwariach i szklanych tunelach widzimy śródziemnomorskie ryby od całkiem maleńkich i kolorowych poprzez wrogo wyglądające wielkie mureny do olbrzymich rekinów. Są też rozgwiazdy, koniki morskie i stworzonka, które przeciętnemu człowiekowi trudno nazwać i sklasyfikować. Szkoda wychodzić ale czas nagli. Przechodzimy przez port do chyba najbardziej znanej ulicy Barcelony, La Rambla. tu już panuje spory tłok. Mnóstwo turystów i handlujących Katalończyków w straganach z wszelkimi możliwymi pamiątkami. Oczywiście nie obywa się bez zakupu koszulek z napisem "I love Barcelona". Bez tego pobyt w mieście byłby niezaliczony. Kierujemy się do Sagrada Familia. Rzymskokatolicka świątynia robi na nas kolosalne wrażenie. Jest bardzo wysoka ze swoimi strzelistymi wieżami. Wszystkie detale architektoniczne są niepowtarzalne i ręcznie rzeźbione. Jako, że jest ona od ponad 100 lat w trakcie budowy jej piękno szpecą dźwigi, którymi jest obstawiona. Do środka nie było nam dane wejść ale pewnie oszczędziliśmy sobie zwiedzania rusztowań stojących wewnątrz. Plan mini zwiedzania nam się wyczerpał. Wracamy do samochodu. Czasowo nawet nieźle się wyrobiliśmy. Mamy dopiero wczesne popołudnie. Ale od czego mamy spontaniczność. Pada propozycja aby jeszcze zwiedzić Park Guell, czyli park z dziwacznymi budowlami i rzeźbami pokrytymi terakotą i mozaikami. Czujemy się na siłach i jedziemy. Rozczarowanie przyszło na miejscu. Zaparkowanie w pobliżu graniczy z cudem. Znajdujemy parking powyżej parku w odległości 1,5 km. Temperaturę mamy 36st. w cieniu. Dojście nie stanowi problemu. Schodzimy ulicą w dół a potem wjeżdżamy schodami ruchomymi mniej więcej do połowy drogi. Resztę pokonujemy już piechotą pod górę. Pot się leje strumieniami. Po dotarciu na miejsce jedynie mam ochotę na odpoczynek. Niestety cień jest tu bardzo reglamentowany. Zwiedzamy ostatkiem sił albo już tylko siłą woli. Moje wrażenia jest takie, że owszem ładne ale na zdjęciach budowle wyglądają na większe. Możliwe, że mam takie odczucia w związku ze zmęczeniem. Widok z parku na panoramę Barcelony jest wspaniały. Trasa zwiedzania wiedzie na szczęście w dół ale niestety w kierunku przeciwnym niż parking naszego samochodu. Powrót rozgrzanymi ulicami pod górę nie był najszczęśliwszym czasem mojego życia. Ruszamy w ostatni etap naszej podróży na południe. Mamy do przejechania jeszcze 500km dzielących Barcelonę od Calpe. Dotrzemy na miejsce koło północy.

Galerie Hiszpania

  • Calpe1
  • Calpe_Benissa-plaza
  • Calpe_Benissa-plaza1
  • Barcelona1
  • Barcelona2
  • Barcelona3
  • Barcelona_aquapark1
  • Benidorm_aquapark
  • Benidorm_delfinarium