Wyjazd do Hiszpanii - plany i przygotowania

Od wczesnej wiosny zaczęliśmy planować nasz letni wyjazd urlopowy. Było kilka propozycji wartych rozważenia. Każdą z opcji omawialiśmy kilka razy aż jedna wiadomość ucięła wszelkie nasze dyskusje. Dostaliśmy bezpłatnie super apartament w Calpe na Costa Blanca do naszej dyspozycji. Decyzja zapadła natychmiast. Jedziemy, a w zasadzie lecimy. Zdjęcia i opowiadania o tym miejscu utwierdzały nas tylko w słuszności naszego postanowienia. Zamknięte osiedle, restauracja i basen. Morze Śródziemne kilkanaście minut spacerkiem od mieszkania, pogoda murowana. Szczyt marzeń, więcej nie można oczekiwać. Zaczęliśmy przeglądać oferty tanich linii lotniczych i ceny wynajmu samochodów na miejscu. Było o co walczyć, ponieważ jechaliśmy grupą siedmiu osób. Najciekawszą ofertę miału linie Norewgian. Cena około 500 zł od osoby, przelot około czterech godzin. Inni przewoźnicy mieli sporo drożej i czas lotu po kilkanaście godzin. Żeby szczęście nie było za wielkie, to loty były z Krakowa, Poznania i Gdańska. Z Warszawy owszem też ale 2 razy drożej. Z Alicante do Calpe jest około 70 km. Potrzebowaliśmy wynająć albo jednego vana / busa albo 2 samochody osobowe. W kwietniu cena vana wynosiła ok. 150 zł za dzień a samochodu osobowego ok. 100 zł. W sezonie ceny rosły mniej więcej czterokrotnie. Przelot i samochody wynajęte na 12 dni dawały sporą sumę ale bez pojazdu nic nie zobaczymy. W zasadzie pogodziliśmy się z tymi kosztami zgodnie z zasadą, że jak nie możesz czegoś pokonać, to trzeba to polubić. Często myślałem czy nie da się tego zmienić. Pewnego dnia pomyślałem, że przecież przejechaliśmy już kawał Europy samochodami osobowymi i camperem. Czemu w zasadzie mamy nie pojechać autem ? Z drugiej strony 3000 km w jedną stronę jednak trochę się jedzie. Niepewny reakcji pozostałych nieśmiało przekazałem moją propozycję.... O dziwo wstępnie została od razu przyjęta. Potem policzyliśmy koszty i okazało się , że na nie jedną sangrię jeszcze nam zostanie. Oprócz tego możemy jeszcze po drodze coś pozwiedzać. Ostatecznie jedziemy, nie lecimy. Rozpoczęliśmy poszukiwania samochodu do wynajęcia. Z założenia miał to być minimum siedmioosobowy bus (vany przy takiej ilości miejsc raczej nie posiadają bagażnika) ze sporą przestrzenią bagażową. Okazało się, że wynajęcie takiego samochodu nie jest łatwe w Warszawie. Wypożyczalnie albo mają takie ceny jakby chciały, żeby zakup samochodu zwrócił się po roku albo takie limity dzienne kilometrów, które pozwalają podjechać tylko do kiosku po gazetę ( np. 200 km/dzień, czyli podróż Warszawa-Szczecin-Warszawa zajmie 5 dni ). Nie rezygnowaliśmy z poszukiwań i w końcu natrafiliśmy w Wawrze na Mercedesa Vito w rozsądnej cenie. Pojechaliśmy, zobaczyliśmy i zadatkowaliśmy. Problem transportu mieliśmy z głowy, ale jak się później okazało tylko pozornie. Trasę zaplanowaliśmy na 3 dni- 2 dni jazdy, jeden na zwiedzanie Barcelony i dojazd do Calpe. W związku z tym przygotowaliśmy małe namioty dla nas, ponieważ dzieci miały spać w samochodzie. Na pierwszy nocleg mieliśmy się zatrzymać gdzieś na pograniczy Niemiec i Francji, na drugi pod Barceloną. Wróćmy do samochodu. Na 2 dni przed wyjazdem zadzwonili z wypożyczalni, że nasz samochód uległ uszkodzeniu ale postarają się coś załatwić. Faktycznie niedługo zadzwonił bardzo sympatyczny pan z Krapkowic koło Opola i powiedział, że dostarczy mi na następny dzień Renault Trafic. W pierwszym odruchu pomyślałem, że to pomyłka, bo do Warszawy jest jednak kawałek drogi. Okazało się, że jednak nie. Pojechałem do wypożyczalni od Mercedesa wyjaśnić sprawę zadatku i stanąłem jak wryty. Nasze Vito stało przed wejściem całe i zdrowe! Niby załatwili drugi samochód ale kłamstwo jest kłamstwem. Biznes takich ludzi powinien się kończyć na wymianie foremek z piaskownicy między sobą. Następnego dnia Renówka dotarła do nas dokładnie o umówionej godzinie. Zgodna z opisem i papierami wynajmu. Po obejrzeniu samochodu nie mieliśmy nic przeciw podróżowaniu nim tysiącami kilometrów.Wygodne siedzenia, podwójna klimatyzacja, duży bagażnik. Jedynym minusem był ogranicznik szybkości do 130 km/h, który jak się okazało zupełnie nie przeszkadzał a być może uchronił nas przed mandatami. Wieczorem spakowaliśmy się bez problemu. Rano wyruszamy w drogę.

Galerie Hiszpania

  • Calpe1
  • Calpe_Benissa-plaza
  • Calpe_Benissa-plaza1
  • Barcelona1
  • Barcelona2
  • Barcelona3
  • Barcelona_aquapark1
  • Benidorm_aquapark
  • Benidorm_delfinarium